Eksponat września 2017

 

    Przeciwlotnicze działo samobieżne ZSU-57-2
(Zakład nr 174 w Omsku, 1955-1960 r.)
numer inwentarzowy LMW-KI-2093

 

 W czasie II wojny światowej Armia Czerwona nie posiadała skutecznych samobieżnych środków obrony przeciwlotniczej na miarę chociażby niemieckich pojazdów typu Flakpanzer „Möbelwagen” czy Flakpanzer „Ostwind”. Dopiero w 1945 r. uruchomiono produkcję działa samobieżnego ZSU-37, lecz okazało się ono konstrukcją niezbyt udaną i stosunkowo szybko z niego zrezygnowano. Kontynuowano jednak prace nad skonstruowaniem i wdrożeniem do produkcji seryjnej udoskonalonego typu przeciwlotniczego działa samobieżnego.

 W 2 poł. lat 40. XX w. opracowano nową armatę przeciwlotniczą kal. 57 mm (S-60),
a także jej wariant przeznaczony do osadzenia na nowej konstrukcji podwoziu samobieżnym. Równolegle trwały prace nad konfiguracją całego przeciwlotniczego działa samobieżnego. Wykorzystano tu podzespoły najnowszego czołgu średniego T-54, który przez najbliższe lata miał stanowić trzon radzieckich wojsk pancernych. Próby poligonowe nowego wzoru broni ciągnęły się cztery lata. Ostatecznie w lutym 1955 r. uchwałą Rady Ministrów ZSRR przyjęto do uzbrojenia Armii Radzieckiej przeciwlotnicze działo samobieżne oznaczone jako ZSU-57-2.


Prezentowane działo samobieżne posiada kadłub zespawany z walcowanych płyt pancernych, a ich grubość w większości przypadków różni się od grubości płyt czołgu T-54. Kadłub posadowiony jest na czterech parach kół nośnych z bandażami gumowymi zawieszonymi niezależnie na wahaczach i drążkach skrętnych. Z przodu znajdują się koła napinające, a z tyłu zębate koła napędowe. Ciekawe jest to, że z tyłu kadłuba znajdują się zaczepy do mocowania dwóch 200-litrowych beczek paliwa, których nie widuje się na archiwalnych  zdjęciach polskich ZSU-57-2, ale widuje się je np. na zdjęciach pojazdów w służbie Narodowej Armii Ludowej NRD.


Kadłub podzielony jest na trzy przedziały: kierowania (z przodu), bojowy (w środku) i napędowy (z tyłu). W przedziale bojowym posadowiona jest – odkryta od góry – obrotowa wieża o grubości płyt 13,5 mm. Zamontowano w niej 57 mm (podwójnie sprzężoną) armatę przeciwlotniczą S-68 złożoną z dwóch armat S-60 posiadającą trzy mechanizmy spustowe: nożny, elektryczny i samoczynny i ustawianą w maksymalnej pozycji +85°. W parku amunicyjnym działa przewożono 300 naboi odłamkowo-smugowych UOR-281
i przeciwpancerno-smugowych UBR-281, które wystrzeliwano z praktyczną szybkostrzelnością 100 strz./min. na obie armaty.


Przeciwlotnicze działa samobieżne ZSU-57-2 służyły do zwalczania celów powietrznych poruszających się z prędkością poddźwiękową
na wysokości do 4000 m, a także – ze względu na dużą siłę  rażenia pocisków kal. 57 mm – do niszczenia celów naziemnych. Wyprodukowano je w ilości 1000 szt. i poza Armią Radziecką były one na wyposażeniu wielu armii świata i używano ich w licznych konfliktach zbrojnych m.in. na Bliskim Wschodzie. ZSU-57-2 od końca lat 50. XX w. trafiały także na wyposażenie pododdziałów obrony przeciwlotniczej jednostek pancernych i zmechanizowanych Wojska Polskiego – ogółem kilkadziesiąt sztuk (40?).

Prezentowane ZSU-57-2 o numerze fabrycznym 5902G020R i numerze rejestracyjnym UBS 3778 trafiło do Drzonowa latem 1994 r.
z JW 3672 w Ustce, gdzie stało w charakterze punktu obserwacyjnego na pobliskim poligonie przeciwlotniczym w Wicku Morskim.  

 

Dane techniczne:

Masa bojowa 28 t

Silnik dieslowski W-54 o mocy 520 KM, 4-suwowy, chłodzony cieczą

Prędkość jazdy po drodze 50 km/h

Prędkość jazdy w terenie ~30 km/h

Zasięg w terenie 300 km

Zużycie paliwa w terenie ~300 l/100 km

Załoga 6 żołnierzy

 

Tekst i zdjęcia: T. Blachura

 

Eksponat października 2017

 

Samolot myśliwski przechwytujący
MiG-17PF


MiG-17PF "307", 1999 rok

W biurze konstrukcyjnym Mikojana i Guriewicza program budowy samolotu wyposażonego w pokładową stację radiolokacyjną nosił kryptonim „SP”. Początkowo próbowano radar zastosować na samolocie MiG-15bis (samolot określany kryptonimem „S”), wykonano jednak jedynie kilka testów na prototypie samolotu nazwanego „SP-2”. Posiadał on silnik WK-1 bez dopalacza, zaś dodatkowo obciążony stają radiolokacyjną stracił swoje dobre własności lotne. Od 1952 roku do produkcji wszedł MiG-17 (kryptonim „SI”), który był daleką modyfikacją MiGa-15bis. Posiadał on początkowo ten sam silnik, co jego poprzednik.

 
MiG-17PF  niedługo po dostarczeniu do Muzeum, 1982 rok

MiG-17 wyposażony w radar typu „Korszun” nie był produkowany seryjnie, pod oznaczeniem „SP-7” był samolotem testowym, stanowił wstęp do opracowania docelowej konstrukcji z lepszym radarem RP-1 „Izumrud”. W takiej postaci samolot został oznaczony jako MiG-17P (ros. pieriechwatczik czyli przechwytujący) i skierowany do produkcji.


MiG-17PF w niewłaściwym malowaniu, wzorowanym na Lim-6M, wykonanym
w ramach czynu społecznego przez żołnierzy zaprzyjaźnionej jednostki wojskowej,
połowa lat 80-tych

Po opracowaniu udoskonalonego silnika WK-1F, wyposażonego w dopalacz, zastosowano go na samolocie „SI”, oznaczając  go jako MiG-17F. Samolot dzięki temu zyskał zdecydowanie lepsze właściwości lotne, stał się bardziej zwrotny, mógł wykonywać dynamiczne manewry w pionie i w poziomie (większa zwrotność, lepsze wznoszenie i przyspieszenia).


Do wykonania kamuflażu samolotu użyto farb ftalowych w odcieniach:
ciemny zielony, szary i sjena

Z połączenia obu wyżej przytoczonych konstrukcji powstał MiG-17PF. Charakterystyczny wygląd przodu kadłuba zawdzięcza on tekstolitowym owiewkom, kryjącym dwie oddzielne anteny radaru „Izumrud”, w wybrzuszeniu w górnej części przodu mieści się prostokątna antena poszukiwania celu zaś pod półkolistą pokrywą we wlocie powietrza jest zamocowana paraboliczna antena śledząca. Radar RP-1 umożliwiał wykrycie dużego celu powietrznego z odległości około 8-12 km, niezależnie od warunków pogodowych.

Remont samolotu, przywracanie właściwego malowania, 1995 rok

Samolot MiG-17PF z radarem stał się cięższy o około 200 kg od typowej wersji myśliwskiej, więc aby skompensować masę, z lawety uzbrojenia usunięto ciężkie działko N-37 zastępując je lżejszym NS-23. W ten sposób MiG-17PF uzyskał jednorodne uzbrojenie w postaci trzech działek kalibru 23mm.

 
MiG-17PF po muzealnym remoncie, wykonano również demontaż wnętrza kabiny, oczyszczenie ze starej farby oraz jej odnowienie, 1996 rok

Egzemplarz samolotu MiG-17PF o numerze burtowym „307” i seryjnym 58310307, eksponowany w Lubuskim Muzeum Wojskowym został wyprodukowany w maju 1955 roku, w tym też roku został dostarczony do Polski. Służbę swą rozpoczął  24. sierpnia 1955 w 5. Dywizji Lotnictwa Myśliwskiego Warszawa-Bemowo. W 1960 roku  został przebazowany do 29 PLM w Ornecie, skąd w 1964 roku „307” przeniesiono do Świdwina. W drzonowskim Muzeum znalazł się 14 maja 1981 roku, przekazany z lotniska w Babimoście, gdzie ówcześnie działał 45 PLM (później 45 Pułk Lotnictwa Szkolnego).

 

Dane taktyczno-techniczne: 

- rozpiętość - 9,628 m
- długość - 11,68 m
- wysokość - 3,8 m
- powierzchnia nośna - 22,6 m2
- masa własna - 4182 kg
- masa całkowita max - 6350 kg
- prędkość maksymalna (z dopalaczem) - 1121 km/h
- prędkość wznoszenia - 55 m/s
- pułap – 15 850 m
- zasięg z dodatkowymi zbiornikami paliwa - 1930 km

 

Tekst : Jarosław Sobociński
Foto: J.Sobociński, W.Hołyś, ś.p. M.Krzyżan

***

Piknik Militarny 2017

 

Piknik Militarny 2017

Fotorelacja

Z okazji Dnia Wojska Polskiego Lubuskie Muzeum Wojskowe
zorganizowało doroczny piknik militarny odbywający się 15 sierpnia
w rocznicę "Cudu nad Wisłą".

Piękna słoneczna pogoda i bardzo dobra do plenerowych spacerów temperatura powietrza sprawiły, iż cieszył się on ogromnym zainteresowaniem. Odwiedziło nas w tym dniu kilka tysięcy gości, którzy mogli oglądać nie tylko zgromadzone w plenerze i budynku eksponaty lecz także a może przede wszystkim piknikowe atrakcje przygotowane z okazji święta Wojska Polskiego...

Poniżej prezentujemy nieco fotografii z wydarzenia, zapraszamy do ich oglądania!

Foto i tekst: Jarosław Sobociński

 

 

***

 

15 sierpnia 2017 (wtorek)

Lubuskie Muzeum Wojskowe

zaprasza na

Piknik militarny

w programie:
- pokaz współczesnego sprzętu wojskowego
- pokaz sprawności kawaleryjskiej
- osada rycerska
- przejażdżki transporterem opancerzonym BTR-152
- możliwość zwiedzania wnętrza czołgu i kabiny samolotu myśliwskiego
- stoisko gastronomiczne z wojskową grochówką

 

Program szczegółowy:

11.45 - Pokaz "Barwa i broń Wojska Polskiego" - Stowarzyszenie Miłośników Historii Wojskowości
12.15 - I losowanie nagród głównych loterii (taras)
12.30 - Pokaz działania wyrzutni "Langusta"
13.00 - Pokaz walk rycerskich
12.45-14.00 - Pokazy w lazarecie medycznym
14.00 - II losowanie nagród głównych loterii
14.15 - Pokaz kawalerii
15.30 - Pokaz Kręgu Rycerskiego
16.00 - III losowanie nagród loterii (taras)
16.15 - mała defilada sprzętu biorącego udział w Pikniku

oraz przez cały czas trwania pikniku: gra terenowa "Mały saper",
pokazy sprzętu wojskowego, zwiedzanie ekspozycji muzeum oraz wnętrza czołgu i samolotu, strzelnica, stoiska handlowe, gastronomia

 

***

 

Noc Perseid 2017

 

Noc Spadających Gwiazd

W tym roku Lubuskie Muzeum Wojskowe wraz z zielonogórskim Planetarium
(będącym składową Centrum Nauki Keplera w Zielonej Górze) wieczorem,
12. sierpnia zorganizowało premierową edycję imprezy plenerowej
Noc Spadających Gwiazd. Pod tą właśnie nazwą jest ona od lat
organizowana w różnych miastach Polski (i nie tylko) około połowy sierpnia,
gdy
rój Perseidów jest najintensywniejszy a więc i najlepszy do oglądania.

Mimo bardzo niekorzystnych prognoz pogodowych, kapryśna w tego lata aura okazała się
wyjątkowo łaskawa dla pasjonatów oglądania Perseid. Od wczesnego popołudnia
zachmurzenie praktycznie zaniknęło, odsłaniając błękit nieba. Pogoda utrzymała się dokładnie w czasie
trwania imprezy zaś chmury zaczęły przesłaniać niebo dopiero kilkanaście minut przed 1.00 w nocy,
pozwalając na pełną realizację atrakcji przewidzianych na tę sierpniową noc.

Dziękujemy wszystkim gościom, którzy przybyli na Noc Spadających Gwiazd
i zapraszamy do oglądania galerii fotograficznej z przygotowań do imprezy
oraz samego jej początku, gdy w plenerze nie zapadły jeszcze ciemności...

Foto i tekst: Jarosław Sobociński

 

 

***

Lubuskie Muzeum Wojskowe
zaprasza

12 sierpnia 2017 (sobota) w godzinach 20.00 - 01.00
na imprezę plenerową

"Noc Spadających Gwiazd"

organizowaną wspólnie
   z Centrum Nauki Keplera - Planetarium Zielona Góra

W programie:

- projekcje filmowe

- pokazy astronomiczne

- obserwacje roju Perseid (konieczna odpowiednia pogoda)

- nocne zwiedzanie Muzeum

- ognisko i grochówka

 

 

 

Spis autobusów komunikacji miejskiej na "Noc Spadających Gwiazd":

***

 

Eksponat sierpnia 2017

 

BM-13 Katiusza

Wieloprowadnicowa wyrzutnia niekierowanych pocisków rakietowych BM-13 Katiusza na samochodzie ciężarowym ZiS-151, LMW-KI-1685

Słynne „Organy Stalina” to obok „kałasznikowa” czy czołgu T-34 najczęściej rozpoznawany przez naszych zwiedzających rodzaj broni. Broni która „...budziła prawdziwą grozę, postrach i panikę  wśród wojsk hitlerowskich [oraz] nadzieję na rychłą klęskę III Rzeszy wśród podbitych narodów” [fragment zeszytu nr 7 serii TBiU, Warszawa 1971].

Prace nad tym nowym rodzajem artylerii trwały w ZSRR od lat 20. XX w. Do produkcji seryjnej „Katiusze” trafiły w połowie 1941 r. Opracowano wyrzutnie pocisków różnego kalibru m.in. pocisków M-8 kal. 82 mm, M-13 kal. 132 mm czy M-31 kal. 300 mm. Spośród nich najliczniejsze zastosowanie znalazł prezentowany w niniejszym artykule wariant. Wyrzutnie montowane były najczęściej na samochodach ciężarowych. Pierwotnie na radzieckich ZiS-6, a po dostawach zachodnich wozów w ramach umowy Lend-Lease, także na ciężarówkach marek Dodge, GMC, Chevrolet, Studebaker, International, Ford-Marmon, Bedford i Austin. W Polsce zobaczyć można taki zestaw (wyrzutnia BM-13 na samochodzie ciężarowym Studebaker US 6) w Muzeum Uzbrojenia na poznańskiej Cytadeli. Katiusze montowano także na ciągnikach gąsienicowych, czołgach, platformach kolejowych czy kutrach flotylli rzecznych. Ta uniwersalność w instalacji wyrzutni była niewątpliwie jedną z zalet Katiusz, która umożliwiała ich dużą mobilność, masową, szybką i stosunkowo tanią produkcję. W okresie powojennym do potrzeb wyrzutni dostosowano podwozie ciężarówki ZiS-151.

Wyrzutnia BM-13 mogła wystrzelić 16 pocisków, zamontowanych w dwóch rzędach na ośmiu szynowych prowadnicach, w ciągu 10-12 s.! Katiusze zgrupowane były w dywizjonach (cztery wyrzutnie), brygadach i dywizjach. Brygada mogła tylko w ciągu jednej salwy wystrzelić do 1152 pocisków. Mimo niewielkiej celności prowadzonego ostrzału, właśnie możliwość skomasowania huraganowego ognia do niespotykanej wcześniej skali, duża mobilność, a także charakterystyczne wycie „organów” w czasie wystrzału powodowały popłoch wśród wojsk hitlerowskich. Dobrze wyszkolonej załodze przejście wyrzutni z położenia marszowego w bojowy zajmowało ledwie 2-3 min, a ponowne jej załadowanie od 5 do 10 min. Co równie ważne wystrzał z Katiusz mógł odbywać się na nieprzygotowanym wcześniej terenie, dzięki czemu możliwe było uzyskanie efektu zaskoczenia. Do wad tej broni, prócz wspomnianej już niewielkiej celności prowadzonego ostrzału, zaliczyć można przede wszystkim szybkie demaskowanie własnego stanowiska ogniowego przez wydobywające się z dysz pocisków gazy prochowe, co powodowało konieczność częstego zmieniania pozycji.

Przyrząd odpalający salwę znajdował się w kabinie kierowcy wozu bojowego. Wystrzału dokonywał dowódca poprzez obrót pokrętła mechanizmu. Po wykonaniu tej czynności prąd elektryczny płynął z dodatkowych akumulatorów (znajdujących się za kabiną, w specjalnych skrzyniach) do kontaktów na prowadnicach powodując odpalenie zapalników elektryczno-prochowych pocisku rakietowego. Wstępne naprowadzanie prowadnic na cel odbywało się  poprzez odpowiednie ustawienie wozu bojowego, zaś dokładne przy pomocy korb mechanizmów podniesieniowego (możliwość podniesienia wyrzutni w zakresie od +10 do +45º) oraz kierunkowego (umożliwiającego obrót w poziomie w zakresie do 10º), a także prostego celownika. Wszystkie te urządzenia  znajdują się po prawej stronie wyrzutni.

Pocisk rakietowy M-13 kal. 132 mm składał się z głowicy bojowej, w której znajdował się ładunek wybuchowy wraz z jego zapalnikiem, silnika rakietowego na stały materiał pędny oraz dyszy wylotowej. Po opuszczeniu wyrzutni, silnik startowy pocisku działał jeszcze jedynie niecałą sekundę. W tym czasie pocisk przelatywał od 100 do 150 m. Po wypaleniu się materiału pędnego pocisk poruszał się do przodu siłą bezwładności, torem balistycznym, a przed koziołkowaniem w powietrzu zabezpieczały go stateczniki.

Wyrzutnie BM-8, BM-13 i BM-31 znalazły się również na wyposażeniu samodzielnych dywizjonów i pułków artylerii rakietowej 1. i 2. Armii Wojska Polskiego. Jako ciekawostkę podaje się, iż ich ostatnie użycie miało miejsce w 1968 r. w trakcie kręcenia filmu „Jarzębina czerwona”.  Prezentowany egzemplarz trafił do drzonowskiej placówki w 1979 r., przekazany
z JW 1991 Chełm (3. Pułk Artylerii). Na asygnacie widnieje także stempel JW 2034 Lublin,
a więc dowództwa 3. Dywizji Piechoty. Wóz w wojsku zarejestrowany był pod numerem UEZ 2305. Na archiwalnej fotografii zwracają uwagę charakterystyczne białe „obramówki” kół i osłon reflektorów i haków.  Było to popularne w tym okresie „defiladowe” malowanie pojazdów. Tak pomalowany pojazd mógł, w ostatnich latach przed przekazaniem do muzeum, zdobić jeden z dywizyjnych garnizonów.

 

Dane techniczne:

Podwozie: samochód ZiS 151, ZSRR, 1955 r.
Silnik: R-6 o mocy 92 KM
Pocisk: M-13, kal. 131 mm
Masa pocisku: 42 kg
Donośność: 8,5 km
Zasięg maks.: 8470 m
Promień realnego rażenia odłamkami pocisku: do 30 m
Średnica leja wybuchu: 2 – 2,5 m

Tekst i zdjęcia 1-4: Błażej Mościpan, fot. 5 archiwum LMW

***